Co prawda Dzień Kobiet dopiero w niedzielę, ale my już dzisiaj przypominamy, jak ważne były i są kobiety dla krakowskiego transportu. I to nie jest wcale tak, że kobiety za kółkiem autobusu czy sterami tramwaju pojawiły się niedawno...
Kiedy w 2006 roku Pani Kamila, pierwsza kobieta w XXI wieku za kierownicą autobusu MPK w Krakowie, pozowała dziennikarzom do zdjęć, większość mieszkańców myślała, że to pierwsza kobieta, która dokonała takiego wyczynu. Był to bowiem zawód całkowicie zdominowany przez mężczyzn.
Prawda jest jednak taka, że kobiety w pojazdach komunikacji miejskiej zaczęły pracować już przed 100 laty. A co robiła i kim była pierwsza kobieta zatrudniona przez przedsiębiorstwo odpowiedzialne za przewóz krakowian? Powody zatrudnienia kobiet były niestety dość tragiczne. Wszystko zmienił bowiem wybuch wojny w 1914 roku. Z powodu powołań do wojska, przedsiębiorstwa, które zatrudniały mężczyzn coraz mocniej odczuwały braki kadrowe. Problem ten dotknął krakowski tramwaj bardzo wcześnie. Już po miesiącu trwania wojny na front powołano tak dużą liczbę mężczyzn zatrudnianych przez Krakowską Spółkę Tramwajową, że trzeba było ograniczyć kursowanie tramwajów. Aby to negatywne zjawisko ograniczyć, władze spółki na stanowiska konduktorów zaczęły zatrudniać właśnie kobiety. Wcześniej nie miało one żadnych szans na zdobycie takiej pracy. Musiało to być wtedy niecodzienne wydarzenie, bo pisała o tym krakowska prasa:
"Ilustrowany Kurier Codzienny":
„…na głównej linii tramwaju pełni służbę jedna kobieta jako konduktor z powodu braku personelu męskiego powołanego do wojska (…) przybrana w czapkę służbową, bluzę męską z torbą na ramieniu pełni służbę zręcznie i ku zadowoleniu publiczności”.
Zatrudnienie kobiety nie było jednak wywołane wyłącznie potrzebą zapewnienia obsługi, ale także chęcią pomocy rodzinom swoich pracowników wezwanych na front. Pierwszą konduktorką była żoną jednego z pracowników obsługi, która prawdopodobnie pozostała bez środków do życia. Zatrudnienie jej w charakterze konduktora pozwalało zapewne spokojnie utrzymać rodzinę.
Kobietom powierzano przede wszystkim rolę konduktorów pozostawiając sprawy prowadzenia elektrycznych tramwajów w rękach mężczyzn. Ale tylko do czasu.
W styczniu 1916 roku w "Illustrowanym Kurierze Codziennym" można było przeczytać:
„…mieszkańcy mają możność obserwacji niezwykłej przytomności kilku kobiet pełniących energicznie obowiązki motorowych tramwajów w Krakowie. Kobiety pełniąc służbę zastępczą mężczyzn w okresie wojennym, wykazywały nadzwyczajny spryt, punktualność i wydajność pracy”.
Kobiety zasiadały także za sterami autobusów i to od samego początku funkcjonowania regularnych połączeń autobusowych w Krakowie. Pierwszą kobietą w Krakowie, która kierowała autobusem była Helena Hedlówna. To ona uruchomiła prywatną linię autobusową, która woziła pasażerów na Wolę Justowską. Zawodowe prawo jazdy uzyskała już w 1926 roku i aż do wybuchu II Wojny Światowej utrzymywała się z zawodu szofera. Z relacji historycznych wiemy, że wcześniej nie wiodło się jej w roli taksówkarki, bo wielu klientów jednak bało się podróżować z kobietą. Z kolei praca za kierownicą ciężarówki była zbyt ciężka. Dopiero za sterami autobusu zrealizowała swoje plany.
Dzisiaj sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Widok kobiety za sterami autobusu czy tramwaju już nikogo nie dziwi. Co więcej, bez kobiet trudno sobie wyobrazić krakowską komunikację.
fot. Ze biorów MPK w Krakowie
English
Tele-bus
Do poczytania